11.4.08

dzwięki Ci muzyko!

przynależę do tej kultury, która woli w uszach dźwięk czegoś, co ma w sobie więcej uczuć, przekazu myśli, sztuki, artyzmu i twórczości jak i niewinności i prymitywu zarazem, aby razem tworząc egzaltyczną strukturę być po prostu przyjemnością dla ciała i umysłu, odświerzającą go, relaksującą, czasem dając porządnego kopa
a czasem bezpretensjonalnie uświadamiającą mieć siłę, że w dźwiękach dzieje się tyle ile chcemy słyszeć, że sie dzieje a jak usłyszymy więcej, dopiero wtedy czujemy przeogromną satysfakcje ze czegoś dokonaliśmy..
zdarza mi sie czasem myśleć(sic!), że każdy by do siebie dotrzeć potrzebuje innego bodźca, innej drogi,
ja wyraźnie widzę że:

droga mi muzyka, która przez me uszy duszy mej dotyka,
pieści albo drapie, zależy za co łapie,
kiedy do uszu człapie dobry bit
nawet nie czujesz ze sercu w rytm łatwiej bić,
bum bum, moje serce bije w rytm
bum bum
twoje serce bije
bum bum bum bum to rytm naszych serc
bije bije bije tutaj big up yourself

fe!worek

mam więcej syfu w środku niż worek na śmieci, ale za to mam ładne opakowanie i..
lubię rozdawać uśmiech. Co jakiś czas opróżniam kosz i staje sie lekkoduchem,
i jeszcze nie udało mi sie stać tak lekkim, żeby odlecieć jak balonik.szkoda no.
Czasem konserwuje się w alkoholu by krew nie zastygła mi w żyłach jak lawa
ale ostatnio nie podchodzi mi smak "konserwowanych uczuć" odświeżanych,
wyciąganych jak ogórki z zawekowanego słoika.
Mnożą sie próby, podejścia, punkty widzenia i nie żałuje nieprzemyślanych
decyzji też instynktownie podjętych,lubię to co różne wyśrodkowane i z pogranicza nie ograniczam i rozgraniczam dla i z oka wizji też lubię korzystać.
Czkawka? Połykać powietrze czy czekać aż przejdzie?

10.4.08

wiosną rosną fiołki i dołki

jak ja uwielbiam woń fiołków, jest tak eteryczna że nie można nasycić nozdrzy ich zapachem. Niezapominajki też lubię bo mi o czymś przypominają w przeciwieństwie do storczyków które wyciągają z pamięci nie tyle kogoś, co bardziej okulary z denkami od szklanek na mojej głowie.
Co z tym wszystkim wspólnego mają dołki, ano tyle samo co z wiosną czyli nic. No może tylko to, że dołki są, tak samo jak już mamy wiosnę. A tak bardzo mocno bym chciał żeby ktoś kopał pode mną dołki a potem sam w nie wpadał.. żebym wręcz potykał sie, padał na plecy przy najdelikatniejszym powiewie słówka oderwanego jak z płatka najdelikatniejszego. Nie chce sie bać, ale to naturalne, że jeśli zależy Ci na ładnym zapachu kwiatów to będziesz im zmieniać wodę by nie uwiędły za szybko i nie ma co liczyć na szczęście i na to że wszystko pójdzie jak po myśli, kiedy ty nie możesz podlać a nie robią tego za ciebie tobie najbliżsi.

nie zaglądaj

odciski mi się robią na palcach, nie nie, nie od papierosów, od podciągania się. Ostatnio dużo upadam z uśmiechu, wystarczy że się zamyśle a już gdzieś się potknę i jak na złość najczęściej w tym samym miejscu, w dodatku mocno mu się przytyło - uśmiechowi, i teraz nie ma lekko. Rzuciłem palenie i teraz mam za małą ruchliwość
ust by mieć na tyle sprawne mięśnie by to robić bez wysiłku.
Lekko to było.. kiedyś, za małolata, gdy wszystko w koło było jakieś takie lekkostrawne, chude i przyjemnie lekkie jak piórka w babcinej poduszce na której tak dobrze się spało, że aż się moczyło w nocy. Tak było... spazmów nie miałem.
Ciężar mych ust rozkłada się równomiernie wzdłuż osi bezwładności mojego ciała z lekka przewagą ku prostopadłej do tworzącej, co zgodnie z prawem momentu ciągnie mnie w dół, działa prawie tak samo jak alkohol gdy wypycha środek ciężkości na zewnątrz
i człowiek chodzi jak krzywo puszczony bączek.Kark mnie boli, głowa ciężka, moja głowa! bolą odciski..
bardziej bolą myśli.

4.12.07

przejście za darmo



w wyznaczonym miejscu by to czynić
stoję, stoją, wszyscy stoją
nikt sie nie rusza poza wiatrem
który wiejąc porusza sygnalizacją
czerwone dla wszystkich
wszyscy stoją, nikt sie nie rusza
ubezwłasnowolnione umysły stoją
maszyny z czterema kołami stoją
władze ma zaprogramowane
światełko świecące na górze
nad głowami, na nieba tle.
a.. przejście za darmo.

28.11.07

ukryty menel



ja, kubek, alkoholu już nie ma.

11.11.07

zbędne słowa








każdego dnia od nowa
rodzi się rozmowa
a w niej zbędne słowa
to rozmowa maszynowa
żyjąc z dnia na dzień
sens życia odchodzi w cień
potykasz się o pień
ściętego drzewa mądrości
rzucasz puste słowa
na wiatr zemszcząc jego obecności
ślepo dążąc do doskonałości
bez miłości do swego brata
bez uczciwość kłamstwo ci język oplata
bez przyszłości i z żadnym na życie pomysłem
idziesz idziesz.. przez życie bezmyślnie
z bełkotem przelewa ci się potok zbędnych słów
zalewając poraz kolejny kolejną z ludzkich głów
i boli znów głowa od ciągłego bla bla bla
i ta ciągłą gra o to kto z zewnątrz lepszy
wnętrza nie widać wiec tam się nie zagląda
tango mielonka a nie tango milonga
śmietnik zbędnych słów przerósł nawet miodka
gorzka to prawda a nie piosnka słodka

bez zbędnych słów
być takim jakim jesteś
bez zbędnych słów
wy tu jesteście
bez zbędnych słów
żyć, miłość po pierwsze
bez zbędnych słów
człowiekiem być i coś jeszcze

Przeżuwacze czyichś słów by znów
zaprawione śliną poszły w ruch
bez użycia głów, wydalone nie strawione
zbędne słowa na wolność wypuszczone
mija dzień, bo dzień musi minąć
uzupełniony kolejną nowiną
ze to tu, to tam, to takie, to tamto
bo po co się wysilać
skoro błotem może być twoje esperanto
zegar tyka a coraz bardziej bogata jest
problematyka sensu życia
ludzi prostego języka
gdzie elokwencja znika
bo w płaskim pudełku
na ekranie jest wszystko tak jak w pudelku
a na chodnikach słychać
„ja ‘uprawiać miłość fizyczną’”
co trzecie słowo ‘biegaj stąd szybko’,
co drugie słowo to ‘lekcja biologii’
słowo za słowem to kawał analogi
kobietą lekkich obyczajów jest przecinek
a średnik stawiany jest gdy splunie się ślinę
majac tyle do powiedzenia ile wody w kranie
przechlapana sprawa

pustych głów

w zbednych słów

zalewanie